Nie ma to jak rozbudowana i pięknie wykonana gra planszowa. Czasami jednak o wiele więcej zabawy da najprostsza i pozbawiona rozbudowanych zasad gra.
Poziom trudności: początkujący. Wirus to prosta gra, w której zadaniem graczy jest zebranie czterech zdrowych organów zanim zrobią to przeciwnicy.
Zawartość pudełka i wykonanie. W niewielkim pudełku z grą Wirus znajdziemy 68 kart (w tym puste karty akcji, które możemy sami stworzyć) i instrukcję.
Karty podzielone są na organy, szczepionki oraz wirusy w odpowiednich kolorach i karty akcji. Od strony graficznej gra utrzymana jest w przyjemnej i równocześnie bardzo prostej formie.
Również instrukcja jest krótka i zwięzła, ponieważ zasady gry są bardzo proste i nie wymagają dłuższego rozpisania.
Trzeba przyznać, że wydawnictwo miało naprawdę ciekawy pomysł na akcję promocyjną tejże gry. Przejdźmy w końcu do konkretów, czyli pudełka i jego zawartości.
Opakowanie gry Wirus! jest kompaktowe, dzięki czemu zabierzemy je ze sobą praktycznie wszędzie. Zaglądając do środka, ukazuje nam się krótka i dobrze napisana instrukcja do gry oraz 68 kart.
Karty zostały wykonane raczej standardowo, ale warto zwrócić uwagę ja humorystyczne, niezwykle barwne ilustracje. Znajdziemy tam m.in. różne wirusy, narządy, szczepionki, szalonych naukowców pozwalających nam na najróżniejsze akcje podczas gry oraz specjalne karty „jokery”.
Dodatkowo otrzymujemy dwie puste karty, na których możemy zapisać lub narysować własne akcje specjalne. Dzięki specjalnej kolorystyce gra wyraźnie zyskuje na czytelności.
Autor gry: Domingo Cabrero, Carlos López, Santi Santisteban. Ilustracje: David GJWydawnictwo: Trefl-Kraków. Liczba graczy: 2-6. Czas gry: 20 minut. Wiek: 8+.
Mechaniki w grze: Card Drafting, Set Collection, Take That.
Grę rozpoczniemy z trzema losowo dobranymi kartami - stanowią one naszą rękę. Pozostałe karty będą leżeć na środku stołu w stosie odwróconym do góry nogami, dzięki temu nikt z nas nie wie, co ukrywa wierzchnia karta.
Naszym celem w grze będzie skompletowanie całego ciała, które powinno składać się z 4 elementów: serca, żołądka, mózgu i kości. W grze istnieje również piąty organ, który zastępuje wszystkie wcześniej wymienione.
Jego wadą jest fakt, że może zostać zarażony niestety dowolnym wirusem.
Kluczowym terminem w grze Wirus! jest „zdrowy organ”, czyli pozbawiony jakichkolwiek wirusów. Organy możemy zaszczepiać, czego konsekwencją jest całkowita odporność na ataki wirusów.
Wystarczą tylko dwie szczepionki odpowiedniego koloru, aby organ ten stał się nietykalny.
Z drugiej strony, jeśli zdrowy organ zaatakują dwa wirusy, wtedy zarażony narząd niszczy się, a my musimy odrzucić jego kartę.
Podczas partii będziemy zagrywali dla siebie karty narządów i szczepionek, a gdy na naszą rękę trafi jakiś wirus, to z pewnością zainfekujemy nim któryś z organów innego gracza.
Jeśli na jakimś organie znajduje się pojedyncza szczepionka, wtedy wirus sprawia, że taką szczepionkę musimy odrzucić. Działa to w obie strony i analogiczna sytuacja następuje, gdy nasz organ został zarażony tylko jednym wirusem.
W grze znajdziemy również wielokolorowe karty wirusów, szczepionek, czy też organów, które możemy zagrywać w dowolnej sytuacji.
W naszej turze możemy zagrać jedną kartę lub odrzucić tyle kart, ile chcemy, by na końcu tury dobrać jak zawsze do trzech kart na rękę.
Przez całą grę każdy z graczy musi mieć na ręce trzy karty na koniec swojej tury.
Jeśli gracze nie mogą lub nie chcą nic robić, to po prostu odrzucają jedną kartę i dobierają kolejną.
Podczas partii pojawią się również karty terapii z ilustracjami naukowców. Wprowadzają one do gry sporo zamieszania.
przeszczep: gracz zamienia swój organ z organem innego gracza (możemy w ten sposób oddać zarażony narząd, a otrzymać zupełnie zdrowy),
złodziej organów: po prostu kradniemy zdrowy organ innego gracza,
epidemia: dzięki tej akcji przeniesiemy wirusy z naszych narządów na narządy innych graczy,
rękawica lateksowa: sprawia, że gracze odrzucają wszystkie karty ze swojej ręki i w swojej turze mogą jedynie dobrać karty,
błąd lekarski: zdecydowanie najśmieszniejsza karta, która pozwala na zamianę całego ciała, włącznie z wszystkimi organami, wirusami czy też szczepionkami z innym graczem.
Gra kończy się w momencie, gdy ciało któregoś z graczy będzie się składało z czterech zdrowych organów. Ten gracz zostaje zwycięzcą.
W żadnym momencie gry ciała graczy nie mogą zawierać dwóch takich samych organów.

Rozgrywka w Wirus jest prosta i bardzo dynamiczna.
Po kilku partiach gra zaczyna przypominać typową grę w Wojnę. Ciężko zaplanować jakąś taktykę, ponieważ rozgrywka jest szybka i całkowicie losowa.
Fakt, że możemy operować tylko trzema kartami z ręki sprawia, że nie możemy uzbierać mocnych kart na później.
Dodatkowo każde wyłożenie wirusa na organy musi być szybko skontrowane, ponieważ dwa wirusy eliminują dany organ.
…losowość. Jest całkiem spora i przy złym dociągu kart nie mamy żadnych szans wygrać z pozostałymi graczami.
Co turę możemy się po prostu pozbyć tylko jednej karty, a co za tym idzie - dobrać także jedną.
Dostając niepotrzebne karty nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na taką, która wniesie coś do naszej rozgrywki.
Z uwagi na krótki czas partii możemy się po prostu nie doczekać.
W przypadku dużego pecha, szczęściem może się okazać wymierzone w nas negatywne działanie innego gracza.
Jeśli jeden gracz na starcie otrzyma 3 różne organy, a kolejną dociągnięta kartą będzie brakujący czwarty, po czterech swoich ruchach może wygrać.
Jeśli pozostali nie będą posiadali żadnego wirusa, błyskawiczny koniec gry jest nieunikniony.
Rozgrywka w Wirus świetnie nadaje się do gry z dziećmi lub na imprezach. Przy większej liczbie graczy rozgrywka staje się o tyle trudniejsza, że nie wiadomo kto kogo zaatakuje wirusem pierwszy.
Trzeba przy tym również uważać, ponieważ jeśli odpuścimy jakiemuś graczowi, może on w kilku ruchach zdobyć 4 zdrowe organy i wygrać.
Dużym jej minusem jest niestety jej regrywalność. Tutaj praktycznie każda partia wygląda tak samo.
Jeśli chodzi o skalowanie to niestety rozgrywki, dwu i trzyosobowe wypadają tutaj naprawdę blado.
Wirus! rozkręca się dopiero podczas rozgrywek czteroosobowych, wtedy po prostu przy stole dzieje się więcej.
Gra idealnie sprawdza się w towarzystwie osób niegrających na co dzień w planszówki. Sprawę ułatwiają niezwykle intuicyjne zasady, czytelność i duża dynamika rozgrywki.
Myślę, że Wirus! nie jest pozycją dla każdego.
Z pewnością nie przypadnie do gustu osobom, które nie cierpią dużej losowości, czy też małej decyzyjności w grze.
Rozgrywka jest lekka, a nasze decyzje ograniczają się jedynie do tego, komu akurat zrobić na złość zagrywając na jego organ wirusa.
Całość ratują, ale jednocześnie wprowadzają jeszcze więcej chaosu, karty terapii, których działanie może sporo namieszać w szykach każdego z graczy.

„Wirus” może też brzmieć jak problem komputerowy - i właśnie o tym mówi przytoczona sytuacja: „w dniu wczorajszym jakiś wirus zaatakował mi komputer i wyciął jedną z partycji (oczywiście dla mnie najważniejszą)”.
Na screenie z dmde widać, że program ją widzi, ale system już nie.
W takiej sytuacji ważna jest ostrożność: „Boje się sam czegokolwiek robić, aby bardziej nie zepsuć”.
Pomocny jest też podział na kopie: „Najlepiej całego dysku, jeżeli masz taką możliwość”.
Następnie próbujesz odzyskiwać dane z kopii za pomocą DMDE. Niech zrobi kopię w takim razie, choć tego obszaru pierwszej partycji, można przywracać z DMDE lub spróbować zobaczyć co złego jest w SMFT.
W przytoczonej rozmowie pojawia się wprost pytanie: „Czy w takiej sytuacji wirus zostanie usunięty?”
Odpowiedź brzmi: „Niestety nie. Obecnie większość infekcji dopisuje się do istniejących punktów przywracania systemu”.
„data ich utworzenia nie jest ważna. Nawet jeśli usuniesz wirusa teraz z systemu, a nie utworzysz czystego punktu przywracania, tylko użyjesz starego - jest bardzo duże prawdopodobieństwo przywrócenia infekcji”.
Wprost podkreślono też mechanikę ryzyka: „Z laboratorium uciekły szaleńcze i zabójcze wirusy, które z każdej strony atakują nasze cenne narządy.”
Uczestnicy dyskusji sugerują: „uczestnicy dyskusji sugerują wykonanie kopii posektorowej całego dysku lub przynajmniej uszkodzonej partycji, aby uniknąć dalszej utraty danych”.
„Wskazówki obejmują również analizę plików systemowych, takich jak $MFT i $MFTMirr, oraz poszukiwanie błędów w tych plikach”.
Pada informacja o tym, co użytkownik wyciągnął: „z uszkodzonej partycji wyciągnąłem jakimś programem 4 pliki: $LogFile, $MFT, $MFTMirr, $Volume wszystkie datowane na 24.04.2016r.”
W odpowiedziach wyjaśniane jest, że $MFT powinno być porównywane z jego lustrzanym odbiciem: „A zgraj przez DMDE jak możesz, też wyświetla $MFT i $MFT mirror partycji”.
Użytkownik dostaje nakierowanie: „Stwierdziłem to na podstawie występowania czerwonych errorów od mft 4 sektor 6291464”.
Wątki idą też w stronę pytania, gdzie realnie „rozsypała” się struktura: „Skąd wiesz co jest w 'rozsypce' jeśli chodzi o $MFT? … zostało to stwierdzone na podstawie występowania czerwonych errorów”.
Padły też konkretne kroki: „OK zrobiłem całe MFT i MFTMirr. Czy w jakiś sposób będę mógł odbudować to MFT?”.
Ważne ostrzeżenie brzmi: „Nadpisanych danych nie da się odzyskać.”
I dalej: „Nie nadpisywałem. Od razu jak się stało wyłączyłem, później tylko kopia cyfrowa i na niej walcze.”

W samej grze „zdrowy organ” to taki, który jest pozbawiony jakichkolwiek wirusów, a organ uodporniony staje się odporny na ataki dzięki odpowiednim szczepionkom.
W przytoczonym problemie komputerowym również chodzi o „nieprzywracanie zakażenia”: jeśli użyjesz starego punktu przywracania, „jest bardzo duże prawdopodobieństwo przywrócenia infekcji”.
Gra jest szybka i nie pozwala na to, by ktokolwiek podczas trwającej partii zaczął ziewać.
Jej kluczowym elementem jest wszechobecna losowość, ale w pewnych sytuacjach sprawdza się doskonale i potrafić zaangażować graczy.
Możemy zagrać jedną kartę lub odrzucić dowolną liczbę kart, a potem dobijamy do trzech na rękę - to sprawia, że rozgrywka nabiera tempa.
W efekcie „nie robi się tak, że wirus znika sam” - trzeba go kontrolować i odpowiadać na ruchy przeciwników.
| Element w grze | Co robi | Jak wpływa na „zdrowie” |
|---|---|---|
| Organ | „kładziemy kartę przed sobą” | Tworzy bazę do osiągnięcia celu: 4 zdrowe organy |
| Wirus | „wybieramy pasujący kolorystycznie organ przeciwnika i kładziemy na nim kartę, zarażając go” | Zakaża i wymusza reakcję, bo dwa wirusy eliminują organ |
| Szczepionka | „kładziemy na odpowienim organie w naszym organiźmie” | Odporność po dwóch szczepionkach; przy pojedynczej szczepionce wirus ją usuwa |
| Terapie | „wykonujemy akcję przedstawioną na danej karcie” | Wprowadzają zamieszanie i mogą zmienić układ ciał oraz organów |
| Celem końcowym | kompletowanie ciała z 4 zdrowych organów | Warunek zwycięstwa |
Prostota zasad pozwala na wciągnięcie w grę nawet laików. Reguł można się nauczyć w ciągu pół minuty lub od razu zacząć grę i tłumaczyć w jej trakcie.
Dzięki temu można zaprosić do stołu zarówno początkujących jak i dzieci.
Ani razu nie grałam pełnych 20 minut wskazanych na pudełku, zawsze kończyliśmy szybciej.
Chyba że zliczę czas kilku partii z rzędu, co zdarzało się dosyć często.
Oryginalne tematyka, spora dawka humoru, duża dynamika i częste zwroty akcji to główne atuty tej produkcji.
W grze nie znajdziemy wielu ilustracji, ale te, które są, dobrze oddają zabawny charakter rozgrywki. Karty są przejrzyste - każdy narząd i powiązane z nim szczepionki i wirusy mają przypisany kolor, a w rogach odpowiednie symbole.
Na okładce znajduje się lekko przerażony lekarz ze strzykawką, którego otaczają wirusy.
Możesz potraktować „wirusową” fabułę jako motyw do szybkiej, lekkiej rywalizacji: wirusy atakują, szczepionki chronią, a terapie potrafią w jednej chwili przestawić wszystko na stole.
Jednocześnie warto pamiętać, że w świecie komputerów „przywrócenie obrazu” nie musi usuwać infekcji, bo „większość infekcji dopisuje się do istniejących punktów przywracania systemu”.
About the author